Na łamach Gazety Wyborczej ukazał się artykuł opowiadający całą naszą historię. Jak powstało natto i skąd się wzięło w Zielonej Górze? Jest nam niezmiernie miło przedstawić tutaj najciekawsze fragmenty, aby przybliżyć Wam ten wyjątkowy produkt.
Japońskie natto to zdrowe i długie życie. Inżynier z Zielonej Góry ruszył z produkcją
„Ciśnienie mam w normie, żyły czyste, bez blaszki miażdżycowej. Ale to nie cudowny eliksir zadziałał, lecz natto. Zajęło mi to sześć lat – mówi Marek Kołodziejski, inżynier z Zielonej Góry, jedyny producent japońskiego ekologicznego natto w Europie.
Najkrócej mówiąc, natto ma mnóstwo witamin, w tym K2 i soli mineralnych. Poprawia krążenie, obniża poziom cukru, a także zapobiega miażdżycy. Co więcej, jest naturalnym antyoksydantem – usuwa toksyny z organizmu. Ponadto bakterie z natto wytwarzają śluz w jelitach, który chroni błonę śluzową. Dlatego jest dobre na zaparcia i ułatwia wypróżnianie.
– Japończycy znają to od dwóch tysięcy lat. Sprawdzili, przebadali i jedzą codziennie – mówi Marek Kołodziejski. – Jak odkryłem natto? Proza życia – opowiada. – Na 50. urodziny poszedłem do mojego lekarza rodzinnego na podstawowe badania. „O panie Marku, już jest cukrzyca, zaczyna się miażdżyca. Strzela nadciśnienie, cholesterol po dach. Przepiszę receptę” – mówi lekarz.
W aptece wykupuję leki na obniżenie cholesterolu i ciśnienia, na rozrzedzenie krwi. Wychodzę z pękatą siatką. W domu – w odwiedzinach teściowa. Miała swoją siatkę leków, większą od mojej. Pomyślałem więc, że coś z tym trzeba zrobić. Nie będę jadł worków tabletek do końca życia. Jestem inżynierem, przedsiębiorcą, więc nauczyłem się rozwiązywać problemy. W Internecie trafiłem na artykuł o natto. Czytam: wystarczy zjadać 20 gramów dziennie, czyli łyżeczkę, zamiast wagonów tabletek. Zamówiłem na próbę parę pudełek z Japonii. Tanio – 15 zł za sztukę – tyle że transport kosztował pięć razy tyle. I już nie było tanio – śmieje się.”
Krew i nattokinaza
„Witamina K2, obecna w natto, nie działa na cały organizm jak większość witamin, ale aktywuje trzy białka, w tym osteokalcynę, która odpowiada za budowanie kości.
– K2 naturalnie występuje w serach, jajkach i maśle. Jednak to nieco inny typ witamin – aktywny tylko kilka godzin. Potem następuje rozkład, a wapń odkłada się nie tylko w kościach, lecz także w tkankach miękkich, czyli w naszej blaszce miażdżycowej. W rezultacie, przyjmując tylko witaminę D3, dokładamy się do miażdżycy.
Dlatego istotniejsza jest uzyskiwana z fermentacji natto witamina K2 MK7. Jest aktywniejsza tysiąc razy bardziej niż w przetworach i jedzeniu. Zalecany jest jeden mikrogram na 1 kg wagi ciała. Czyli dla mężczyzny o wadze 70 kg to łyżeczka. W moim natto jest 200 mikrogramów – mam to opatentowane. Co więcej, przy moim sposobie produkcji witaminy K2 jest dwa razy więcej – opowiada.
Natto zawiera również nattokinazę, enzym o szerokim działaniu. Zapobiega zakrzepom krwi, obniża ciśnienie, zapobiega powstawaniu blaszki miażdżycowej, a ponadto poprawia poziom „dobrego cholesterolu” i chroni układ nerwowy.
Nattokinaza jako jedyny enzym rozrzedza krew. Kardiolodzy i naczyniowcy stosują najczęściej heparynę. – Ona działa antyskrzepowo, natomiast nattokinaza dodatkowo rozpuszcza krew – dodaje Kołodziejski.”
Naukowcy, miso i natto
„Potrawy ze sfermentowanej soi, w tym natto oraz zupa miso, wydłużają życie – takie wyniki kilka miesięcy temu ogłosili japońscy naukowcy z instytutów w Chibie, Osace i Tokio. Przeanalizowali dane od prawie 43 tys. mężczyzn i 50 tys. kobiet w wieku 45–74 lat. Obserwacje trwały 15 lat, a wnioski okazały się jednoznaczne.”
„Natto nie pachnie zachęcająco ani nie wygląda atrakcyjnie, ponieważ ziarna w śluzie nie każdemu mogą się podobać – mówi producent. – Znam ludzi, którzy jedzą natto w czystej postaci, jednak dla większości to dodatek do śniadań, sałatek czy ryżu. Wystarczy doprawić smak musztardą, majonezem lub ketchupem. Można też dodać oliwę, pietruszkę lub rzodkiewkę – i gotowe.”
Bakteria bacillus i K2
„– Odezwał się we mnie inżynier. Nie wystarczyło mi zrobić dobre natto, ale chciałem znać mechanizm, wiedzieć, co w nim jest. Rozebrałem je na czynniki pierwsze, związki, białka, substancje – opowiada. Kołodziejski zdobył kilka unijnych bonów na innowacje, grantów na badania, a parę pomysłów opatentował. Najważniejszy to suszone natto w tabletce. Powstało we współpracy z farmaceutami z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Sens nie tkwi w uformowaniu tabletki, a w przetrwaniu witaminy K2. Bo w procesie suszenia witamina powyżej pewnego progu temperatury ulega degradacji. Aby ją zachować, trzeba odpowiednio wysuszyć. I wcale nie jest to takie proste, by zrobić tabletkę bez substancji pomocniczych, stearynianów i innych dodatków. A nam to się udało, dobierając jedynie parametry fizykochemiczne: czas suszenia, wielkość mielenia i granulatu, nacisku prasy – opowiada. To głównie za ten produkt zdobył nagrodę dla najlepszej mikrofirmy innowacyjnej w woj. lubuskim.”
Gorąco zachęcamy do przeczytania całości artykułu, który znajduje się tutaj.



